Ohayo!
Będą się tu pojawiały opowiadania, prezentuję pierwszą część!
~Mitsuki zawsze czuła, że różni się od innych w dobie filtrów rakopsów na snapchacie, dwóch dobierańców, chokerów, wytartych na kolanach jeansów, bluzek z logiem zespołu którego nigdy się nie słuchało i superstarów. Wychodząc nie narzucała na siebie jeansowej koszuli czy zgniłozielonej kurtki z futrem, tylko zwykłą, cieplutką czarną kurtkę. Była introwertyczką. W ten dzień, kiedy budzik znowu zadzwonił o 6:30 nie czuła się wyjątkowo. Jak zawsze. Zaspana wstawiła wodę na herbatę. Odgarnęła długie, brązowe włosy do tyłu i wyjęła jajka, mąkę, cukier i inne rzeczy potrzebne do zrobienia naleśników. Wlewając jednolitą masę na patelnie czuła że jest to monotonne. Zalała saszetkę z herbatą wrzątkiem. Nie miała ochoty udawać szczęśliwej nigdy więcej. Wybrała ciuchy zaszyte głęboko w szafie, zamiast jak codziennie spleść włosy w warkocz, zrobiła kitkę. Na początku czuła strach. Strach przed wspomnieniami. Zanim się obejrzała miała na sobie białą bluzkę odsłaniającą brzuch z wyciętymi ramionami. Spojrzała w lustro. Nie pasowało jej to. Rozpuściła włosy i przejechała po nich prostownicą którą miała schowaną głęboko w komodzie.
- Raz się żyje.
Mówiąc to nałożyła ciemną pomadkę na usta i szary cień na oczy. Zrobiła równe kreski i przejechała rzęsy tuszem. Zjadła w pośpiechu naleśnika i wypiła herbatę. Zarzuciła plecak na ramię i wyszła.
-Mi-mitsuki!
Dziewczyna rozejrzała się i zobaczyła zszokowaną koleżankę.
-C-coś się stało? - wydukała Mitsuki.
-Ty się stałaś!
-Ja?
-Inna!
-Taka sama.
-Nie prawda!
-No... Może trochę...
-Bardzo!
Kiedy dotała do szkoły nic się nie zmieniło. Czuła na sobie wzrok nauczycieli, który jasno syngalizował, że nie podoba im się to.
Zrzuciła plecak z ramienia na podłogę przy ławce a sama zajęła krzesło. Ukradkiem spojrzała na Hide'a. Zauważył to i posłał jej usmiech. Mitsuki spaliła oficjanego buraka tak, że ugotowała barszcz. Hide powoli podszedł.
-Ty musisz być nowa, tak?
-W-w zasadzie chodzę tu już dwa lata...
-U-uh... Znamy się?
-Chodzimy razem do klasy dwa lata - powtórzyła
-A-a... T-to jak masz na imię..?
-M-m.... - Słowa utknęły jej w gardle
-M?
-W-wal się!
-Pf, myślisz że jesteś teraz fajna?
-J-jesteś... Debilem!
-Niby ja?
-T-tak!
Po dwóch latach w jednej klasie nawet głupi zapamiętał by wszystkich. W końcu to tylko 16 osób.
-Ej, ludzie! Patrzcie, ktoś myśli, że jest fajny
-Wal się! - miała łzy w oczach - Nienawidzę Ciebie i tej zasranej szkoły! - Zarzuciła plecak na ramie i wybiegła.
Idąc samotnie przez miasto spojrzała w stronę liceum jeszcze raz. Ostatni.
Będąc w domu osunęła się po drzwiach i ukryła głowę w kolanach.
-Chyba czas to skończyć... - spojrzała znacząco w stronę noża.
Przyłożyła nóż do nadgarstka. Pojawiły się już pierwsze krople krwi. Odrzuciła przerażona nóż.
- Jestem za słaba nawet na to...
Rzuciła się na łóżko i zasnęła. ~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz